…i obsiedli ptakowie niebiescy biały dom…

To był ubiegły poniedziałek. Szesnastego lutego. Minął tydzień i żaden nowy dzień nie powtórzył tego zjawiska (czy tego małego dla mnie objawienia).

Było przed wieczorem, mijałam koło osiemnastej budynek Teatru Polskiego, chyba najpiękniejszy budynek w Poznaniu. Cały jego szczyt, dachy, gzymsy, kominy… obsiadły mewy. Białoskrzydłe ptaki z białymi brzuchami w ilości ogromnej na białym budynku teatru zdawały się świecić na tle granatowego nieba. Szczególnie, gdy gromadami podrywały się na moment, kołowały w górze i znów przysiadały, by poderwała się znów inna grupa, i znów inna. Wszystko sprawiało wrażenie świetnie zorganizowanej choreografii albo orkiestry z niewidzialnym dyrygentem. Trwało to dłuższą chwilę, nie wiem jak długą, potem wszystkie odleciały. Stałam z zadartą głową oniemiała jeszcze czas jakiś…

Wyjątkowo tego dnia nie ciążył mi w plecaku aparat, nie mogłam zrobić zdjęć, ale przychodziłam tam codziennie o tej samej porze przez kilka następnych dni. Z aparatem, statywem, ale na próżno.

teatr polski w poznaniu

…i pociągi

Moje ” Pociągi bez specjalnego nadzoru”, cykl zdjęć sprzed dziesięciu lat, nigdy nie doczekał się wystawy. Może dlatego, że myślałam o nim raczej w kategorii prezentacji wielkoekranowej do jakiegoś szalonego koncertu. Poniżej parę fot.

Pociągi bez specjalnego nadzoru

Podróży ciąg dalszy

To miejsce mijam od kilku lat. Zmienia się. Zapada. Ostatnio pojawiły się płyty pilśniowe w otworach okiennych. Maleńka stacyjka kolejowa w Golęczewie. Wiele jest takich, nawet na bardzo uczęszczanych liniach. Opuszczone, samotne, wołające pomocy..

.dworzec Golęczewo